Meksyk w Nowej Hucie: kultowa "mordownia" pójdzie do rozbiórki

.News .TV .Pix .Life Czwartek 08 czerwca 2017, 22:17
Autor: Rafał Nowak Bończa

O tym, co działo się w barakach nowohuckiego Meksyku, okoliczni mieszkańcy mówią niewiele i niechętnie. Po co, przypominać, że okolica była symbolem pijaństwa, chuligaństwa, a nierzadko i zbrodni. W latach 50. i 60. nikt o zdrowych zmysłach nie zapędzał się tu po zmroku, podobno nawet milicja wolała niepotrzebnie nie ryzykować.

W kilkudziesięciu barakach mieszkało kilka tysięcy mężczyzn, zwożonych tu z całej południowej Polski. Mieli budować socjalistyczne miasto, „wykopać z ziemi – jak pisał Ważyk - nowe Eldorado”. Zamiast Eldorado powstał dziki zachód, z mordami, rozbojami, prostytucją i – przede wszystkim – wszechobecnym pijaństwem. Meksyk! Kilka okolicznych „Hoteli robotniczych” przetrwało do końca komuny, większość dość szybko została zburzona. Na ich miejscu powstał słynny bar…

fot: Martyna Taras

Balety „wszelkiego rodzaju”

Historie, o tym, co działo się w lokalu gastronomicznym przy Igołomskiej usłyszeć znacznie łatwiej. Przede wszystkim dlatego, że są to historie znacznie mniej mroczne. Oczywiście mordobicia, „panienki”, wódka z literatek i generalnie ostre balety były tam na porządku dziennym (i nocnym), ale porównania ze „starym Meksykiem” z lat 50. nie ma. Obecna właścicielka Baru Meksyk z niekłamaną zazdrością opowiada, o tym, jakie lokal przeżywał za komuny oblężenie. Konkurencji prawie żadnej, huta Lenina pełna głodnych i spragnionych klientów, orkiestra, dansingi, tłumy robotników przychodzące po zmianie. „W tygodniu było jeszcze w miarę grzecznie” powiedział mi jeden z klientów baru „ prawdziwe imprezy zaczynały się w piątek. Nikogo nie dziwiło, że jak ktoś przyszedł w piątek, to wychodził w niedzielę, a zdarzało się i że w poniedziałek, prosto do kombinatu…”

fot: Martyna Taras

Klimat pozostał

Po upadku komuny, w latach 90. Bar Meksyk jeszcze nieźle się trzymał, gorsze czasy przyszły z nowym tysiącleciem. Zmieniali się właściciele, lokal był czasowo zamykany, nikt niczego nie remontował. Ale może właśnie dzięki temu wycieczka na Igołomską jest trochę, jak podróż w czasie. Klimat PRL-u czuć tu z każdego kąta. Warto zajrzeć, póki bar jeszcze stoi, za dwa lata, gdy zakończy się przebudowa ulicy Igołomskiej, ma zostać zburzony. Powstanie tu hotel. Tylko na balety niech nikt nie liczy. Lokal nie prowadzi sprzedaży alkoholu.

fot: Martyna Taras

Bar "Meksyk" w czasach gdy nie było GPS pełnił również rolę swego rodzaju "latarni drogowej"